Sandra o albumie
THE ART OF LOVE

Chciałam robić coś zupełnie innego...

     23 lutego wyjdzie nowy album Sandry pt. "The Art Of Love". Jest to jak dotąd jej najbardziej osobisty album i po raz pierwszy nie został on wyprodukowany przez Michael'a Cretu. Album stanowi osobisty przełom, odkąd Sandra sama napisała większość tekstów oraz zdecydowała się na zmianę stylu muzycznego. Wstępem do albumu jest utwór "What d'ya think of me", który natychmiast pokazuje, że Sandra znów używa w swojej karierze głosu mówionego. "What is it about me" z jego śródziemnomorskimi gitarami i dobrą nastrojową melodią stanowi potencjalany hit, "The art of love" jest przepiękną balladą, podobną stylem do Enigmy, "Silence beside me" przekonuje elementami jazzu i bardzo miłą melodią, ballada napisana przez Sinead O'Connor - "Put your arms around me" ukazuje, jak może brzmieć piękny głos Sandry.

"What's left to say" przypomina kilka wcześniejszych piosenek z albumu "Close to seven". "Once upon
a time" jest najbardziej eksperymentalnym utworem i zawiera fragmenty muzyki chillout, trance oraz jazz'u. Najbardziej niezwykłą zmianą jest to, iż w końcu jej głos jest podkreślony i nie obezwładniony już przez ciężką muzykę. W sumie jest to jej bardzo przekonujący album, po usłyszeniu którego będziecie prosić o więcej.

- Po pięciu latach w końcu nowy album studyjny. Po raz pierwszy jego producentem nie jest Michael Cretu. Jak to?
SANDRA: Mój menager otrzymywał tony mailii i telefonów z pytaniami o nowy album, więc zadzwonił do mnie i zapytał, czy jestem gotowa, by nagrać nowy album. Michael w tym czasie był bardzo zajęty przy produkcji Enigmy 6, więc zdecydowałam się nagrać go z Jensem Gadem, który był przez ponad 10 lat prawą ręką Michaela i pracował przy moich dwóch wcześniejszych albumach. Jego studio jest oddalone o 10 minut drogi od naszego domu i jeździłam do niego nocami, by pracować przy albumie, gdy moje dzieci już spały. Powiedziałam sobie, że jeśli naprawdę nagram nowy album, będzie on całkowicie inny.

- Michael był zajęty Enigmą 6, Ty skolei nagrywałaś "The Art Of Love". Czy poczas nagrań wymienialiście się opiniami na temat albumów?
SANDRA: Nie, wcale nie. Wolałam unikać wpływu kogokolwiek na cokolwiek. Chciałam robić swoje
i nie chciałam wysłuchiwać czyiś opinii za wcześnie w trakcie nagrań. Pokazałam Michaelowi wszystkie moje teksty i był nimi podekscytowny. Gdy album był już skończony, posłuchał go i nawet mu się podobał.

- Album był nagrywany nocą?
SANDRA: Moje dzieci każdego dnia przebywały w szkole do godziny 17:00. Postanowiłam wyprawiać ich rano do szkoły, potem szłam spać, następnie toczyliśmy regularne życie rodzinne, kiedy wracały do domu i kiedy szły do łóżka ja wracałam do studia. To było dobre rozwiązania dla nas wszystkich.

- Jens Gad jest Twoim nowym producentem. Jaki rodzaj zmian zastosował w trakcie nagrań nowego albumu?
SANDRA: Więc, z Michaelem, zawsze najpierw powstawała muzyka, potem słowa piosenek. Z Jensem było całkowicie na odwrót. Najpierw napisałam teksty z głębi mego wnętrza, dopiero potem pojawiały się pomysły na muzykę.

- Po raz pierwszy po "We'll be together" i "When the rain doesn't come" napisałaś swoje własne teksty. Dlaczego się na to zdecydowałaś i jakie dzięki temu przeżyłaś doświadczenie?
SANDRA: Jak powiedziałam wcześniej, mój menager otrzymywał mnóstwo mailii i telefonów dotyczących nowego albumu. Moi fani wciąż mnie chcięli, a inni ludzie byli bardzo zainteresowani nowym materiałem na album. Odkąd Michael był zajęty Enigmą 6, nie mógł być jego producentem. Mój menager najpierw chciał, bym współpracowała z producentami z USA, którym odmówiłam, gdyż to oznaczało wylot do USA, a to skolei, że musiałabym być z dala od domu i to dość długo. Nie chciałam, by moje dzieci przez to przechodziły. Więc zaczęłam pisać swoje teksty, i w końcu wybrałam pracę z Jensem. Dobrze się bawiłam podczas pisania tekstów, a to sprawiło, iż mój album jest jeszcze bardziej wyjątkowy. Piosenki, takie jak "Dear God... if you exist", okazały się bardzo osobiste z powodu moich własnych tekstów.

- Większość nowych tekstów jest autobiografią. Czy kiedykolwiek myślałaś o napisaniu własnej biografii?
SANDRA: Tak, już nawet zaczęłam pisać swoją biografię! Odsłonię dużo prywatnych faktów, tych dobrych i tych złych. Zwłaszcza moje dzieciństwo, które nie było zbyt miłe.

- Na singlu "The way I am" możemy też znaleźć utwór bonusowy "Logical love", który jest dość mocny i szybki. Dlaczego on nie znalazł się na albumie?
SANDRA: Pierwsze piosenki nagrane na album były bardzo wolne z odrobiną dreszczyku. Moja wytwórnia nagraniowa stwierdziła, że powinnam równiez dać szybsze piosenki i tak nagraliśmy "The way I am" i zdecydowano się wydać ją na singlu, ta piosenka pokazuje, jak bardzo się zmieniłam. Jens przekonał mnie by nagrać jeszcze "Logical love", wytwórnia pokochała tą piosenkę i zdecydowała się wydać ją również na tym singlu. Niestety piosenka ta została nagrana zbyt późno, tudzież mogłaby być ona rewelacyjnym singlem. Jednak moja wytwórnia zdecydowała się nie dawać jej na mój album. Ja bardzo pragnęłam ją mieć na albumie.

- Czy już myślałaś o kolejnym singlu?
SANDRA: Tak, oczywiście! Teraz sama podejmuję swoje decyzje, bardzo dużo myślałam o kolejnym singlu. Moją ulubioną piosenką jest "The art of love", utwór tytułowy, który bardzo chciałabym wydać. Na lato mogłabym wyobrazić sobie "What is it about me", z gitarami śródziemnomorskimi. Za każdym razem, kiedy słucham tej piosenki, chcę otworzyć mój kabriolet i przejechać się gdzieś. Piosenka Sinead O'Connor - "Put your arms around me" możliwe, że też mogłaby być dobra. Muszę wymyśleć, którą z piosenek mogłabym wyobrazić sobie graną w radio.

- Poprzednie okładki Twoich płyt były raczej jasne, makijaż dość prosty. Okładka "The Art Of Love" jest czerwono-czarna, makijaż dość silny, sukienka bardzo krótka i supersexy. Co było przyczyną takiej zmiany?
SANDRA: Więc, to raczej stało się przez przypadek. Podczas sesji fotograficznej w Nowym Jorku, miałam ze sobą tą krótką, czerwoną sukienkę i fotgraf próbował mnie przekonać bym ją założyła. Pomyślałam, że to będzie zbyt sexy, ale ostatecznie mnie przekonali. Wszyscy szaleli na punkcie zdjęć w tej sukience i zdecydowaliśmy się użyć jedno z tych zdjęć jako okładkę na nową płytę. Okładka teraz przedstawia nową Sandrę: inną, która dorosła, zdobyła doświadczenie i jest sexy.

- "Love is the price" to drugi duet z Rene (Dj Bobo) po "Secrets of love", który tym razem jest na Twojej płycie. Co sprawiło, że wybrałaś tą szczególną piosenkę?
SANDRA: Pomysł na duet zrodził się około dwa lata temu, kiedy Rene odwiedził mnie i Michaela podczas naszego urlopu na nartach. Powiedział wtedy, że chciałby nagrać ze mną duet na jego album "Greatest Hits", a ja powiedziałam, ze zgodzę się, jeśli jedną z tych piosenek będę mogła dać na swój album. Nagraliśmy wtedy trzy piosenki i zawsze najbardziej podobała mi sie "Love is the price". Myślę, że ta nowa wersja tej piosenki jest nawet trochę lepsza niż oryginał. Ta piosenka nie za bardzo pasowała do albumu, no ale obietnica to obietnica.

- Kilka lat temu pracowałaś przy swoich albumach z takimi producentami jak Kemmler, Hirschburger, Löhr i Peterson. Czy możesz wyobrazić sobie teraz współpracę z którymś z nich?
SANDRA: Nie, taka współpraca już się nigdy nie wydarzy. Nawet nie mam pojęcia, co każdy z nich robi w tej chwili. To były miłe chwile w przeszłości, ale ja ruszyłam dalej.

- Miałaś ostatnio kilka występów, na których śpiewałaś swoje przeboje z lat 80-tych. Czy zamierzasz też prezentować swoje nowe piosenki na żywo?
SANDRA: O, tak! Już nie mogę się doczekać, by zaśpiewać je na żywo! Celowo zminimazowaliśmy muzykę, bym mogła zaśpiewać wszystkie piosenki z nowego albumu na żywo. Przyczyną tego, że

nigdy nie miałam występów na żywo było to, iż za każdym razem, by zagrać moje stare piosenki potrzebowano około 50 muzyków. Zawsze lubiłam muzykę gitary i chciałam, by na albumie było tak dużo elementów gitarowych jak to tylko możliwe. Teraz w końcu mogę zagrać wszystkie piosenki całkowicie na żywo i nie mogę się już doczekać mojego pierwszego koncertu na żywo.

- A może koncert unplugged (tzw. koncert bez prądu)?
SANDRA: Tak, dlaczego nie! Jest to możliwe. Dobre w nowych piosenkach jest to, że mogę je zagrać zarówno w małych kubach jak i na dużych stadionach. Jeszcze dużo ze mnie będzie. Kocham tworzyć muzykę i wciaż mam nowe pomysły!

- Czy myślisz, że atmosfera na Twoich koncertach zmieni się w stosunku do poprzednich?
SANDRA: Więc, mikrofony są teraz znacznie lepsze! Pozatym nic wiecej się nie zmieni. Scena zawsze będzie sceną. Moi fani są bardzo mili a niektórzy z nich dorastali razem ze mną. Zawsze spędzamy ze sobą miłe chwile. Generalnie życie jest teraz zdominowane przez komputery, ale staram się trzymać od tego z dala. Mam laptopa, ale zazwyczaj używam go do pisania i przechowywania tekstów. Moje dzieci używają go do czatów z kolegami i już wiele razy próbowali mi wytłumaczyć wszystko to, co jest związane z internetem.

- Wielu fanów boi się, że któregoś dnia przerwiesz tworzenie muzyki. Co chcesz im powiedzieć?
SANDRA: Więc, chciałabym im powiedzieć, że teraz kocham tworzyć muzykę. Mam tak dużo pomysłów oraz, że kolejny album po "The Art Of Love" jest już w połowie gotowy. Więc jak widzisz, nie udaję się w najbiższym czasie na emeryturę.

 

     Rozmowę przeprowadził Sascha Sekinger / sash-matic.de