Termin ustalony: data 9 lipca br., miejsce: motel "Na
Wierzynka" w Wieliczce.
Już nie możemy się doczekać. Część z nas już się
zna. Spotkaliśmy się przecież w Güstrow miesiąc wcześniej.
Zapowiada się więc bardzo ciekawy weekand.
Thomas,
webmaster strony www.sandrainfo.com, przylatuje o 15:10 w piątek.
Według ustaleń, Cathy i ja mamy go odebrać z lotniska.
Aby się nie spóźnić już po 14:00 jesteśmy razem z
naszymi Mariuszami (mężami)
w Balicach. Wykupiliśmy bilety i zajęliśmy odpowiednie
miejsca na Tarasie Widokowym.

Z lewej: Inula i
Cathy na Tarasie Widokowym
Z prawej: kołujący EasyJet, którym przyleciał
Thomas |
Na
tablicach informacyjnych pisało, że samolot będzie
planowo. Około 14:40 Thomas zadzwonił do Cathy,
że dopiero tankują i że samolot będzie opóźniony z
powodów technicznych.
Tak więc nasze oczekiwanie się znacznie wydłużylo.
Poznamy go? Wiemy jak będzie ubrany, ale czy mimo to nie
umknie naszym oczom?
Jest nas czworo, ale w tak ogromnym tłumie łatwo
przeoczyć kogokolwiek... Czekamy więc z niecierliwością.
Reszta fanów ma przybyć do Wieliczki dopiero jutro, tj.
w sobotę 9 lipca.
Zbliża się 15:10 - czas planowego przylotu..., na
tablicach żadnych informacji o opóźnieniu w przylocie...,
niezły "młyn" na płycie lotniska - jedne
samoloty przylatują, inne już wylatują..., autokary krążą
w kółko przywożąc i odwożąc pasażerów..., a może
Thomas przyleciał tylko go nie zauważyliśmy???
Ale przecież ma nr telefonu kom. Cathy, więc na pewno
zadzwoni...
15:20..., cisza..., bezruch na lotnisku..., żadnych
samolotów..., straszny upał..., minuty niepewności
i poddenerwowania..., nigdy przecież nie widzielismy się
osobiście..., ale znamy Thomasa ze zdjęć z jego strony
internetowej..., więc na pewno go poznamy :)
Wybiła 15:40..., w stronę płyty lotniska kołuje
samolot linii EASY Jet. To samolot z Berlina, którym miał
przylecieć Thomas. Wytężamy wzrok. Dwa autokary
podjechały z pasażerami do wejścia dla przylatujących.
Nagle pada hasło: "Jest!!!". Całą czwórką
udaliśmy się na dół, aby przy wyjściu dla przylatujących
czekać już na naszego gościa z Drezna. Na szczęście
na auli wewnątrz było w miarę pusto,
więc zniknęła obawa, że zginie nam w tłumie.
Nagle
wychodzi. To On. Radość, krótkie powitanie i
zapoznanie się. Potem wracamy do motelu, aby Thomas mógł
swobodnie się rozpakować i przede wszystkim abyśmy
wszyscy mogli zjeść obiad.
A potem??? A potem zobaczymy...
Thomas i Mrush przy
obiedzie |
Jesteśmy
po obiedzie. Godzina prawie 19:00. Czy warto jeszcze dziś
jechać do Krakowa? Czy uda nam się o tak późnej porze
coś zwiedzić? Ale Kraków jest przecież piękny nawet
nocą. Więc warto!!!
No to w drogę....
Zwiedziliśmy
Wawel. Co prawda było zbyt późno aby obejrzeć groby
lub jaskinię smoka, ale i tak było co zwiedzać. Potem
sukiennice, rynek główny... i szereg ciekawych miejsc...
nie sprawdziliśmy tylko,
czy na Brackiej nadal pada deszcz, lol.
Wieczór
spędziliśmy bardzo sympatycznie. Po 23:00 wróciliśmy
do motelu. Trzeba przecież się wyspać,
bo jutro miał być pamiętny dzień.
Nadeszła sobota... Porządne
śniadanie na dobry początek dnia. Szybkie ogarnięcie
się i wymarsz na salę. Musimy być tam punktualnie o 11:00,
gdyż według kliknięć na stronie ma być prawie 50 osób.
Zbliża się umówiona godzina. Oprócz naszej piątki są
już także Paweł i Mariusz z Wrocławia. Niedługo po
nich pojawili się Sylwek z Warszawy i Marek z Wieliczki.
A gdzie reszta??? Wiedzieliśmy, że 3 osoby są w drodze.
Nagle zadzwonił telefon. Dzwonił Rysiek. Jedzie razem z
Misią, Samuraiem i Rexorem. Super!!!
Zamiast oczekiwanej trójki będzie czwórka!!! Są w
drodze i będą u nas z około godzinnym opóźnieniem.
W międzyczasie przygotowujemy salę do projekcji występów
Sandry. Mężczyźni uwijają się..., ustawiają
projektor, ekran, podłączają laptopy, nagłośnienie...
Tuż po 13:00 dojeżdża Warszawa: Misia, Samurai,
Rexor i Rysiek. No cóż..., nadal jest nas mało..., a
miało być przecież tak wielu :(
I co dalej? Czekać czy zaczynać? Już i tak przecież
czekamy ponad 2 godziny.
No to zaczynamy...
|
Rozmowy, wymiana
poglądów, występy Sandry - tego nie zabrakło
na Zlocie
|
Lista uczestników
Zlotu |
Po krótkim
wstępie Thomas włącza występy Sandry..., mamy także
materiały prasowe, zdjęcia, plakaty..., sporo bardzo
ciekawych materiałów do obejrzenia i przeczytania...
Oglądamy, wymieniamy poglądy, dzielimy się nowinkami,
poznajemy się bliżej... Mijają minuty, godziny...,
czas płynie nieubłaganie. W tak miłej atmosferze, wśród
tak przyjaznych ludzi czas biegnie bardzo szybko. Miałyśmy
przygotowane z Cathy dwie niespodzianki dla uczestników
Zlotu. Jedną z nich była pamiątkowa kartka ze Zlotu
projektu Cathy, drugą jeden z autografów Sandry, które
dostałyśmy od menagera na tę właśnie okazję.
Ponieważ było nas mało, starczyło dla każdego.
Pamiątkowa kartka |
Autografy dla Fanów,
które nam przesłał menager Sandry
|
Po 16:00
postanowiliśmy zamówić obiad. Na stole zaczęły
pojawiać się napoje, potrawy...
I jakże miła niespodzianka!!! Kolejny przybysz!!!
Dojechała do nas Marta z Przemyśla :)
Po obiadku jeszcze trochę video z Sandrą i fotki z
prasy.
Około 18:00 Samurai przedstawia nam niespodziankę, którą
przygotował specjalnie dla nas - godzinny koncert.
Cudowne kompozycje, które wszystkim się bardzo podobały.
Nie zabrakło również "Sandra's Theme" -
utworku, który specjalnie Samurai nagrał na naszą
stronę.
!!! SERDECZNIE DZIĘKUJEMY !!!
|
Koncert Samuraia był
niesamowity!!! |
Tak wybiła
godzina 19:00, kończąca nasz zlot, a właściwie tylko
tę część salową. Bo przecież nikt z nas nigdzie się
nie wybierał. Nadszedł także czas rozliczeń za salę
i projektor. Ponieważ przyjechało nas o wiele mniej osób
niż deklarowało, wzrosły znacznie koszty na osobę. Za
co BARDZO PRZEPRASZAMY!!! Nie wynikło to jednak z naszej
winy, a jedynie z braku odpowiedzialności i wyobraźni
tych, którzy klikali, a nie przyjechali.
Wstydźcie się!!! I żałujcie bo jest czego!!! Jednak
na szczęście ten przykry incydent nie był w stanie
zniszczyć tak wspaniałej zabawy.
Marek opowiedział nam o
pewnej górce, z której przy ładnej pogodzie widać całą
Wieliczkę i Kraków.

Wycieczka po
Wieliczce |
Ponieważ
było jeszcze widno postanowiliśmy się tam udać. Kilka
pamiątkowych fotek, potem wyprawa do Kopalni Soli i powrót
do motelu. A tam??? A tam wspaniały wieczór pod
parasolami w ogrodzie, przy cichej muzyce Sandry,
dyskotekowemu oświetleniu , przy piwie, kiełbaskach i długich
rozmowach do północy. Thomas pokazywał nam unikatowe
zdjęcia z jego podróży na Ibizę, miał też kilka
kopii plyt DVD z występami Sandry
z Francji, Hiszpanii, jej koncertów itp, które rozdał
uczestnikom zlotu jako prezenty.
Za co oczywiście wszyscy SERDECZNIE DZIĘKUJEMY!!!
 |

Wieczorna zabawa w
ogrodzie |
O północy
rozeszliśmy się do swoich pokoi. Rano śniadanie,
rozliczenie z recepcją, pamiątkowe zdjęcia przed
motelem i wspólne odwiezienie naszego zagranicznego gościa
na lotnisko.
Pamiątkowe fotki na
pożegnanie |
Już bez
Pawła i Mariusza, gdyż oni wyjechali o 10:00, aby
jeszcze zwiedzić Kraków.
W Balicach jeszcze dłuższa chwilka razem. Na pamiątkę
mile spędzonych chwil i jako podziękowanie za przyjazd
daliśmy Thomasowi drobny upominek - figurkę Smoka
Wawelskiego, aby zawsze o nas pamiętał :)
|
Pożegnanie Thomasa
na lotnisku |
Pożegnanie,
ostatni uścisk dłoni i każdy udał się w powrotną
drogę: Thomas do odprawy lotniskowej, Sylwek
i Marta na pociąg [dziękujemy Markowi za odwiezienie
ich na dworzec kolejowy!!!], Misia z Samuraiem, Rexorem i
Ryśkiem pojechali samochodem w kierunku Warszawy, a
nasza czwórka, Cathy, ja i nasi ukochani mężowie, w
stronę Krakowa by wieczorem rozjechać się do swoich
domów.
Do następnego
spotkania!!! |
Mamy
nadzieję, że wszyscy równie miło i sympatycznie
wspominają Pierwszy Zlot Fanów Sandry w Polsce.
A co o nim sądzą??? Poczytajcie sami :)
Marta
"Pierwsze - historyczne spotkanie. Fajnie było poznać ludzi, którzy tak jak ja uwielbiają
Sandrę. Pogadać przy jej muzyce i do tego
jeszcze niezapomniany występ SAMURAIA, którego
poznałam osobiście!"
|
Samurai
"Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że zwykłem nie owijać w bawełnę i nie unikać
drażliwych tematów. Przyznam szczerze, że
jestem bardzo mile zaskoczony przede wszystkim
atmosferą, jaka panowała na Zlocie. Dawno nie
uczestniczyłem w spotkaniu, w którym wszyscy
wykazali się odpowiednim poziomem kultury
osobistej. Po pierwsze nie było pijaństwa i
związanych z tym ekscesów. Po drugie pomimo, iż
w sali konferencyjnej, gdzie odbywało się
spotkanie było dozwolone palenie, to i tak palący
wychodzili na zewnątrz, szanując to, że większość
osób była niepaląca. Po trzecie nikt nikomu
nie ubliżał, nie docinał, ani nie próbował
okazywać sowjej wyższości, nie było
obgadywania za plecami, ani nabijania się z
innych. W kilku punktach wymieniłem dość
elementarne zasady, co do których każdy Polak
oczywiście się stosuje, ale w praktyce bywa różnie.
Jak wiadomo na zlocie były osoby z zagranicy,
tak więc to o czym piszę nabiera jeszcze większego
znaczenia, gdyż będzie to choć mała cegiełka
w budowaniu pozytywnego wizerunku Polaków, który
jak wiadomo na chwilę obecną jest dość żałosny.
Przygotowanie techniczne sali na najwyższym
poziomie: rzutnik, przyzwoite nagłośnienie.
Pokoje o wysokim standardzie, jednym słowem
organizacja techniczna bez zarzutu. Jest jednak
coś co zasługuje na naganę. Chodzi o sprawy
uzgodnień finansowych z szefostwem motelu. Jak
się okazało ceny, które podawane są we
wszystkich cennikach są umowne. Po przyjeździe
następuje korekta cennika, niewiem czy to na
zasadzie oceny stanu majątkowego przybyłych,
czy na podstawie standardowego cenika zwyżek. W
każdym razie już na wstępie trzeba się łapać
za portfel i dopłacać do różnych rzeczy. O
ile sam lokal i obsługa gastronomiczna jest na
wysokim poziomie, to dział rozliczeń z
klientami to totalna amatorszczyzna, gorzej niż
na bazarze, bo tam obniżają ceny. Strach pomyśleć
jak wygląda cennik zwyżek dla obcokrajowców :-P.
Podsumowując bywałem na różnych imprezach i z
reguły przymykałem oko na różne takie tam
typowo polskie zachowania chyba, że ktoś wyróżnił
się wyjątkowym buractwem w stosunku do mnie lub
moich bliskich, to nieomieszkałem o tym wspomnieć
w relacji. W każdym razie tutaj naprawdę
wszyscy zachowali się na poziomie, było mi
bardzo miło spędzić z Wami czas, mam nadzieję,
że występ w jakiś sposób urozmaicił Wam
spotkanie."
|
Misia
Budzę się rano , godzina 5.00. Kurcze czas
wstawać, pakować graty do auta, bo jedziemy zaraz
na Zlot.
Gdy weszłam na salę i zobaczyłam te
wszystkie sympatyczne buźki, zrobiło mi się
cieplutko na sercu i wiedziałam , że ten sen
trwa, na jawie!
Naprawdę nie wiem co powiedzieć, po prostu
czułam się jakbym przyjechała do dawno nie widzianej,
a bardzo zżytej ze mną rodziny. Przyjechał
nawet wujek z Niemiec! Marzenia się spełniają
, wystarczy im pomagać. To właśnie dzieje się
na Zlotach Fanów Sandry!
|
Marek
Impreza zaczęła się z małym poślizgiem z
powodu tych, którzy zadeklarowali się przyjechać
na Zlot, klikając na przycisk do głosowania.
Ale niech żałują bo jest czego, było super
- mieliśmy okazję zobaczyć świetny materiał
- muzykę, teledyski, koncerty przywiezione z
Niemiec przez Thomasa, występ Samuraia, który
zaprezentował swoje kompozycje. To było
przesympatyczne grono ludzi, którzy naprawdę
mogą się nazywać Fanami Sandry. Wieczorem
wycieczka objazdowa po Wieliczce i na koniec dnia
kiełbaski, piwko i oczywiście nie zabrakło
muzyki, rozmów do późnej nocy. Co do motelu to
zapomnijcie o czymś takim jak "Na Wierzynka"
w Wieliczce, powiem więcej omijajcie go z
daleka, niech nikogo nie kuszą warunki, w których
można spędzić czas, szef jest odrażającym
grubianinem, to gość, który był roznosicielem
mleka, a dorobił się wielkich pieniędzy i myśli,
że świat należy tylko do niego.
|
|