24 sierpień 2008

No to po Sopocie, fajnie było! :)

     
-   Oto relacje tych, którzy tam byli i podzielili się z nami swoimi wspomnieniami   -
     

 
RICARDOS

       Hej,

       Fajnie było, ale się skończyło. Jak wyglądały występy gwiazd, widzieliście pewnie w telewizorni, ja byłem na miejscu i namiętnie fociłem.

Shakin Stevens i Kim Wilde z aparatu Ricardosa

       Co zrobiło na mnie największe wrażenie?

Sandra zaśpiewała 'Marię Magdalenę', 'In the heat of the night' i 'Hiroshimę'

       Chyba forma spotkania z Olafem. Miało to miejsce na początku koncertu, kiedy na scenę wszedł S. Stevens i publika nie była jeszcze dobrze usadowiona w swych miejscach. Siedziałem w sektorze E, tuż obok dwóch przejść, z których to większe wiodło od/do wyjścia, więc morze ludzi wlewało się tamtędy. Nagle wśród innych ludzi idących przede mną przyuważyłem bardzo charakterystyczne długie blond włosy na głowie wysokiego jegomościa. No kto to może być, jak nie Olaf? Oczywiście, że on, po tych włosach poznać go można z bardzo daleka i po ciemku, jest jak latarnia morska. On podszedł do ochroniarza, coś pytał, acz nie wiem o co i ochroniarz najwyraźniej go językowo nie rozumiał. Było to z półtora metra ode mnie, ale oni stali przodem do sceny i plecami do mnie. Więc ja wstałem, podszedłem 2 kroki i kleplnąłem lekko Olafa w ramię. Jak się odwrócił, to po niemiecku pozdrowiłem go serdecznie i poprosiłem pozdrowić Sandrę.

       No i tu wydarzyła się rzecz niebywała, bo jak tylko mnie zobaczył, to się uśmiechnął, powiedział "Hellou Ricardo", jak do starego znajomego i podał rękę. To spotkanie trwało tylko chwilę, bo musiał gdzieś iść, ale to nie był koniec tych spotkań.

Limahl i Kajagoogoo

Sabrina i jej największy przebój 'Boys, boys, boys'

       Bliżej końca koncertu, gdy występował fenomenalny Thomas Anders, Olaf znów przyszedł do mnie i zaczęliśmy razem oglądać i podgadywać. Nie chciałem być nachalny, więc nie zadawałem mu żadnych pytań osobistych, raczej mówiłem o tym, jak dobrze Sandra wypadła i że przed laty już tutaj występowała. Jedynie zapytałem, czy mieszkają w Sheratonie, Olaf odpowiedział, że w Grandzie i bardzo mu się Sopot podoba, a ten festiwal to palce lizać; bardzo wysoki poziom i tyle supergwiazd. Żeśmy sobie trochę pogadali, zrobiłem parę zdjęć, choć żadne nasze wspólne nie wyszło technicznie dobrze. Tu jest to najlepsze:


Ricardos z Olafem

       Co ciekawe, te zrobione komórką okazały się najlepsze. Pogadaliśmy nieco o Thomasie Andersie, który akuratnie dawał świetny show, opowiedziałem o tym, jak to ja i inni fani widzieli na Sat1 reportaż z Ibizy, gdzie oni wszyscy są na jachcie. Olaf się tylko uśmiechnął i powiedział, że tak tak, było, zgadza sie, no a Thomas Anders to bardzo fajny gość. Poza tym takie tam, gadka szmatka. Pytałem, czy faktycznie to on przyjechał białym BMW5 z Sandrą na koncert. Potwierdził. Żeśmy sobie jeszcze chwilę pogadali i Olaf przeprosił, że musi się urwać. Faktycznie, może z 10 minut później impreza skończyła się, więc musiał iść do Sandruchy.

Sam Fox rozbawiła publiczność swoim występem

Thomas przypomniał przeboje Modern Talking

       Jak się wszystko skończyło, zszedłem na dół do samochodu (udało się z rana zaparkować bardzo blisko opery na parkingu TVNu), gdzie czekałem na Anetę i Waldka. Wkrótce zeszli i zaczęliśmy gadać. Ponieważ ustawiłem się tuż przy ulicy Moniuszki wiodącej do opery i przodem do drogi, dokładnie widziałem, kto wjeżdża i wyjeżdża z terenu opery. No i nagle zaczęły powoli zsuwać się eleganckie limuzyny, prawie wszystko BMW i to z kompletnie ciemnymi szybami z tyłu, więc wiadomo już było, że to gwiazdy odwożą. Auta były w różnych kolorach, acz dominował czarny i srebrny, no a ten właściwy był biały, więc trzeba było cierpliwie poczekać, aż wyjedzie. No więc jak ten potok limuzyn sobie powoli spływał, nagle zobaczyłem, jak zza drzew wyjeżdża bardzo eleganckie BMW5 koloru białego, jedyne takie. Więc od razu daje cynk Anecie i podchodzimy do krawężnika. Jak się tylko zbliżył do nas ten krążownik, to mimo ciemnych szyb dostrzegłem jaśniutkie kudełki Olafa siedzącego z lewej strony, no więc nie może być pomyłki - to ONI.

       Mieliśmy wyjątkowe szczęście, jako że ta kolumna superaut zakorkowała się w wąskiej uliczce, więc BMW z Sandrą i Olafem na pokładzie minęło nas powoli stając kilka metrów dalej, za poprzedzającymi samochodami. Aneta oczywiście piąty bieg i w mgnieniu oka już była przy szybie samochodu. Zobaczył to kierowca i próbował nam uciec, ale nie miał jak, bo wąska ulica zakorkowana na amen, a po bokach szpaler drzew. Próbował dość gwałtownie podjechać ile się da do przodu, no ale dalej nie było jak, inne BMW stało tuż przed nimi. Anecia podleciała ten kawałek i zaraz się przykleiła do szyby. Ja, raczej bez sprintu podszedłem i nagle widzę przez tylną szybę, jak Sandra przechyla się w przód i coś mówi do kierowcy. W tym samym momencie Olaf otworzył drzwi i chyba gdyby nie on, to Anecia już by nura dała do środka samochodu. Skończyło się na autografie i kilku słowach, co ja uwieczniłem zupełnie spontanicznie komórką:


Po występie Sandra i Olaf rozdawali autografy ze swojego BMW

       No i tak to wyglądało.

       Anecia była wniebowzięta i podminowana, jak po jakim zielsku. Szybko żeśmy się rozstali, ja siadłem za kółko i wróciłem do Warszawy. Jakoś po trzeciej nad ranem byłem w domu. Wymęczony, ale szczęśliwy.

       Trzeba zbierać siły, bo następna porcja emocji już za niecały tydzień. Też z Anetką i Waldziem w Büsum nad Północnym Morzem.

 

 

PETE

       Parę słów ode mnie.

       Moja festiwalowa wyprawa zaczęła się w niedzielę rano, słyszeliśmy, że gwiazdy drugiego dnia będą udzielały wywiadów dla programu Dzień dobry TVN. O 8:30 byliśmy już na molo, czekając z nadzieją, że uda nam się kogoś spotkać. I rzeczywiście scenografia była gotowa, Magda Mołek, Andrzej Sołtysik również. Pierwszymi gśćmi byli zwycięzcy 'Bursztynowego Słowika', czyli Oh Laura. Po wywiadzie wyszli do ludzi i z każdym chętnym pozowali do zdjęć i rozdawali autografy.

Ja i wokalistka Oh Laura, zdobywcy Bursztynowego Słowika

       Pora jeszcze wczesna więc tłumów wielkich nie było. Następnymi gośćmi był Limahl i Kajagoogoo. Po wywiadzie również rozdawali autografy, ale ze zdjęciami było już gorzej.

Kajagoogoo rozdające autografy

       W drodze do samochodu Limahl sprintem uciekł przed wołającymi go ludźmi, a ja jakimś trafem natknąłem się na jednego z członków zespołu, Stuarta Neale'a. Porozmawiałem z nim chwilę, zapytałem jakie i ile piosenek zaśpiewają wieczorem, zapytałem o nowy materiał, on powiedział, że zaczną go prezentować w listopadzie.

Ja podczas rozmowy ze Stuartem

       Następnym gościem, który udzielał wywiadu był Shakin Stevens, który wchodząc nawet nie zerknął na czekających ludzi. Wychodząc dał parę autografów i pojechał. Wtedy okazało się, że więcej gwiazd nie będzie, więc ruszyliśmy na próby, chociaż zanim tam doszliśmy słyszeliśmy, że będą zamknięte dla publiczności.

       Na miejscu również tłumów nie było. Staliśmy przed wejściem, czekając na pojawienie się kogoś.
       Nagle nadjechała ciemna limuzyna BMW, z odchyloną szybą, patrzę, a w środku Samantha Fox, powiedziałem: "Hello Samantha", ona nieco zdziwiona odpowiedziała: "Hello!", na co ja odpowiedziałem: "Nice to see you". Samochód zatrzymał się, zapytałem ładnie czy wyjdzie do nas, ona odpowiedziała, że nie może bo ma próbę. I odjechała. A my ruszyliśmy na górę za płotek posłuchać jej próby. Zza drzew niewiele było widać, za to słychać było idealnie.

       Próba zaczęła się od Touch me, śpiewanego na żywo. Potem Nothing's gonna stop me now, w czasie którego wypadł jej mikrofon, następnie I surrender (w nieznanej wersji z wydłużonym początkiem), na koniec ponownie Touch me. Po jej próbie udaliśmy się przed wejście, zadzwoniłem do Anetki z zapytaniem gdzie jest, okazało się, że niedaleko i po chwili do nas przyszła z mężem i Ryśkiem. W tym czasie próbę miał Limahl. Zagadaliśmy się trochę i nagle podjechała biała limuzyna, ja widząc kto jest w środku, ze zdziwieniem krzyknąłem SANDRA! Anetka zaczęła wołać 'Sandra, Sandra...', ale limuzyna tylko zwolniła, nie zatrzymując się i pojechała do opery. Sandra wyglądała super, te rozjaśnione włosy wpłynęły dobrze na jej wygląd.

       My w te troki pobiegliśmy za płotek na próbę. Zanim na scenę wyszła Sandra próbę miał Shakin Stevens, było coś nie tak z dźwiękiem i z 7 razy śpiewał Cry just a little bit. Strasznie długo to trwało. Ale doczekaliśmy się. Na scenę wyszła Sandra, zaczynając od Maria Magdalena. Gdy zaczęła śpiewać, bardzo ale to bardzo się zdziwiliśmy, ponieważ śpiewała na żywo, głosem zagłuszając playback. Wyszło jej to rewelacyjnie! Piosenka nie zabrzmiała do końca, na scenie reżyser powiedział: 'spróbujmy jeszcze raz z włączonymi kamerami, od trzeciej piosenki'. Początek Sandra zaśpiewała na żywo (parę pierwszych słów) i potem wyciszyli jej głos. To samo było z In the heat of the night, a z taką iskrą zaczęła 'Talk to me...'.

       Po próbie Sandry powrót na dół. Widzieliśmy jak wjeżdzał Thomas Anders, który również się nie zatrzymał. Poczekaliśmy chwilę, ale że było już późno udaliśmy się na obiad i przygotować się na wieczór.

       W operze byliśmy przed 19-tą. Zdziwiliśmy się, że można było wnosić aparaty.
       W środku w barku spotkaliśmy ekipę Anetki. Porozmawialiśmy, porobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i udaliśmy się do swoich sektorów.
       Przed rozpoczęciem można było chodzić po całej operze, co szczerze mówiąc również mnie zdziwiło.

Przed koncertem

       Podobnie jak to było w Wilnie pod scena pojawił się Olaf. Zrobił rozeznanie, pochodził, zapalił i zniknął.

Olaf robiący rozeznanie terenu

       Festiwal zaczął Shakin Stevens, trochę byłem rozczarowany doborem repertuaru. W trakcie dojrzałem Olafa, teraz się okazuje, że to wtedy Rysiek go dorwał.

       Następnie zapowiedź, że gwiazda zażyczyła sobie wina, pomyślałem: Kim Wilde, a tu się okazało, że to JUŻ SANDRA! Maria Magdalena i... mój sektor A oszalał! Wszyscy wstali, wszyscy! Klaskali, śpiewali, tańczyli, no coś niesamowitego! Z nagrania z TV tego nie widać ani nie słychać, ale to był jeden wielki szał. Śmieszne było jej podziękowanie po francusku 'merci' haha Trochę jej się chyba pomyliło.

Podczas występu Sandry

       In the hat of the night  podobnie, przy Hiroshima było już spokojniej. Gdy piosenka się skończyła, my klaskaliśmy, krzyczeliśmy, a Sandra po prostu podziękowała i poszła, wielkie zdziwienie, że nie było bisu, bo przecież Shakin bisował. No ale nic.
       Reszty nie będę opisywał bo wszyscy mogli zobaczyć w TV, ale powiem, że odbiór siedząc w operze był zupełnie inny. Atmosfera, śpiewy, tańce, oklaski, krzyki, w TV tego prawie nie słychać a i mało widać, bo te dwa boczne sektory A i E, na które jedynie były dostępne bilety bawiły się wyśmienicie.

       Podczas występów Olaf już do końca kręcił się obok mojego sektora, w jednym momencie stanął przede mną, ale nie odważyłem się odezwać, ani zrobić zdjęcia z bliska. Za to dorwałem tancerzy Sandry, którzy podobnie jak Olaf już do końca ogladali koncert, stojąc niedaleko mnie. Podszedłem do Toni'ego, zapytałem czy jest "Sandra's dancer" on odpowiedział "yes", wskazując na chłopaka stojącego obok niego "he's too", ja go nie poznałem bo był to jego pierwszy występ z Sandrą, a na scenie skupiłem uwagę na Sandrze, a nie na tancerzach. Zapytałem czy mogę sobie zrobić z nim zdjęcie, on bardzo uprzejmie odpowiedział "Ja, klaaaaar", podziękowałem i wróciłem na miejsce.

Zwróćcie uwagę kto stoi za nami po prawej stronie

       Niestety wszystko szybko się skończyło, wyszliśmy z opery, jako, że byliśmy na piechotę, nie zeszliśmy do dolnego wejścia, którym wyjeżdżały limuzyny, prawdę mówiąc nie myślałem, że oni zostaną tam do końca, myślałem, że wyjadą wcześniej chcąc uniknąć korków.

       W drodze na SKM dostałem mms'a od znajomego o treści: "żałujcie, że nie zostaliście", z dołączonymi jego zdjęciami z Sandrą i Samanth'ą przy ich limuzynach. No trochę się zagotowałem, ale trudno, nic już nie mogłem zrobić.

       Potem zadzwoniłem do Anety z zapytaniem czy jej się udało dorwać Sandrę, okazało się, że tak, bo "prawie w nich wjechała". Podzieliliśmy się wrażeniami, pożegnaliśmy i udaliśmy się w swoich kierunkach.
I w ten sposób moja przygoda się zakończyła.

       Na koniec chciałbym podziękować Anecie i jej mężowi za przemiłe towarzystwo.
       Fanom Kim Wilde za bardzo miłe spotkania.
       Stelli za pomoc w kupnie biletów, które okazały się rewelacyjne, bo nic nam nie zasłaniało, a same miejsca były bardzo blisko sceny.
       Mojemu bratu za pstrykanie fotek, a trochę ich było.
       Fanom Ace of Base, którzy na ten jeden wieczór zostali fanami muzyki lat 80-tych i miejmy nadzieję, że zostanie im to na dłużej.

 

 
SLAVEK

       Ja też byłem w Sopocie i po raz 3 widziałem Sandrę LIVE.

       Pete opisał swoje wrażenia:

Nagle nadjechała ciemna limuzyna BMW, z odchyloną szybą, patrzę, a w środku Samantha Fox, powiedziałem: "Hello Samantha", ona nieco zdziwiona odpowiedziała: "Hello!", na co ja odpowiedziałem: "Nice to see you" . Samochód zatrzymał się, zapytałem ładnie czy wyjdzie do nas, ona odpowiedziała, że nie może bo ma próbę. I odjechała....

lecz zapomniał dodać, że SAMANTHA dała mi autograf w tamtej magicznej chwili. Pół dnia staliśmy pod Operą Leśną czekając na przyjazd Sandry, lecz jakoś nam umknęła.

       Natomiast po koncercie miało miejsce spotkanie z Sandrą, którego nigdy nie zapomnę.

Sandra i Olaf wyjeżdżający z Opery Leśnej

       Zacznę od tego, że ja i Zico wraz z innymi fanami KIM staliśmy pod bramą wyjadową, gdzie w pierwszej limuzynie siedziała KIM. Po dobrych kilkunastu minutach samochody wyruszyły, a my fani za nimi. BMWice jednakże utknęły w korku i co chwile stawały. Ja i Zico biegliśmy za nimi, dogoniliśmy SANDRĘ!!!! SANDRA miała zamkniętą szybę lecz porzez nią też mogliśmy zrobić wspólną fotkę. Oczywiście darliśmy się, że ją kochamy, uwielbiamy itd. lecz Sandra nie otworzyła okna.

Slavek i Sandra

Zico i Sandra

       Za to SAMANTHA FOX, która jechała przed Sandrą, gdy nas ujrzała od razu otworzyła okno i mogliśmy z nią pogadać, zrobić wspólne fotki i kilkakrotnie ją wycałować. TEGO SIĘ NIE SPODZIEWALIŚMY .

Sam z przyjemnością pozowała do zdjęć

       Na zmianę podbiegaliśmy do ich samochodów w drodze z Opery aż do centrum ...


 
Dziękujemy serdecznie za te cudowne wspomnienia,
okraszane przepięknymi fotkami :)

www.sandra.org.pl