COTTBUS - 7 lipiec 2007
(autor - Ricardos)


Po dłuższych dysputach na forum www.sandra.cretu.prv.pl wyłoniła się ostatecznie czteroosobowa grupa fanów chcących jechać na imprezę Szprewską Noc (www.spreeauen-nacht.de) do Cottbus - Aneta, jej mąż Waldek (kierowca), Marek-Nathan z Wrocławia, no i ja, Ricardos. Ja miałem najdalej od siebie, z Warszawy, więc dla mnie wycieczka zaczęła się najwcześniej, bo już po szóstej rano w sobotę
7 lipca, kiedy to wsiadłem w luźny InterCity do Wrocławia, gdzie dotarłem tuż przed południem. Tam już czekała na mnie pozostała trójka, Aneta z Waldkiem i Marek. Bez zbędnego tracenia czasu, zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy autostradą w kierunku Niemiec. Po drodze były 2 postoje, na tankowanie i obiad. Zaraz po obiedzie przy granicy, którą przekroczyliśmy w Olszynie, skąd już jest tylko 30 kilometrów do łużyckiego miasta, cały czas autostradą.   


Na autostradzie


Wjazd do Cottbus

Paręnaście minut później wjechaliśmy już do miasta. Ponieważ wcześniej, na GoogleEarth znalazłem miejsce koncertu, Park nad Szprewą (SpreeauenPark), z łatwoscią tam trafiliśmy. Kiedy dojechaliśmy na parking, prawie nikogo jeszcze nie było, a na teren parku jeszcze nie można było wejść. Wpuszczać zaczęli o godzinie 16:00. Wtedy to kupiliśmy bilety i weszliśmy na jego teren. Wraz z nami weszły też dwie inne grupki najtwardszych fanów Sandry, którzy podobnie jak my, przyjechali do Cottbus dużo wcześniej. Po wstępnym rozpoznaniu parku zajęliśmy miejsca w pierwszym rzędzie pod sceną,
na której trwały próby.


Scena w SpreeauenPark


Jedzonko

O tej porze było bardzo mało ludzi i mieliśmy czas na rozejrzenie się w atrakcjach gastronomicznych czekających na gości. W międzyczasie zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie z innymi fanami Sandry, którzy tłumnie przybyli do Cottbus, nie tylko z Niemiec, ale również z Czech, Włoch, Rumunii i Skandynawii.


Fani Sandry

Z racji przywdziania charakterystycznych koszulek z wizerunkami Sandry, byliśmy bardzo rozpoznawalni i zaczepiali nas dziennikarze lokalnych mediów. Z naszej grupy w niemieckiej telewizji RBB wystąpił Marek. Z SandraLandu pokazali chyba całą obsadę, jaka przybyła na koncert.


Sandra na scenie


Wywiad z Markiem


Wywiad z fanami z Niemiec i Rumunii


Wywiad z Sandrą

Czas oczekiwania z początku płynął powoli, dopóki nie wystąpiła pierwsza artystka, Roxi z rockowym repertuarem. Po niej wystąpiła Eliza z mocno niemieckim brzmieniem. Najdłuższy występ dała Petra Zieger z zespołem. Kobieta nie pierwszej młodości, ale o niebywałej kondycji i stalowym głosie.


Band Roxi


Eliza


Petra Zieger & Band

Zgodnie z planem, po niej miała wystąpić już Sandra.


Program występów

Utwory wykonane przez Sandrę na scenie w Cottbus:

1. Intro (The Second Day)
2. Maria Magdalena '99
3. Silence beside me / Silencio a mi lado
4. In the heat of the night
5. Everlasting love
6. Change your mind
7. What is it about me
8. Logical love
9. The way I am (Remix)
10. Maria Magdalena '99

Najpierw jednak trzeba było zmienić wystrój sceny, co uczyniła obsada techniczna, a w tym czasie wystąpił zespół młodych mimów. Wszyscy niecierpliwie czekali już na główną bohaterkę wieczoru,
ale występ jej nieco się opóźniał.

Dokładnie o 22:22 przy wielkim aplauzie publiczności wbiegła na scenę S A N D R A ! Zaczęło się jak zawsze i zgodnie z tradycją, Marią Magdaleną. Tłum ludzi radował się i szalał. Błyskały dziesiątki lamp aparatów, w górze widać było wiele kamer video i telefonów komórkowych. Bohaterka wieczoru po raz drugi miała na sobie wojskowy strój moro, a pod nim błękitną koszulę ze sporym dekoltem. Na nogach wysokie, białe buty. Strój w zasadzie identyczny, jak miesiąc wcześniej w Chemnitz. Skakała i tańczyła bardzo żywiołowo, a w raz z nią dwóch młodych tancerzy, chwilami noszących ją na rękach.
W przerwach między piosenkami krótko zagadywała publiczność. Miłym akcentem było zapytanie, czy prawdą jest, iż tak wielu fanów przyjechało specjalnie na ten występ z Polski i Czech. Oczywiście odpowiedź z naszej strony była dla Sandy słyszalna, a staliśmy tuż za płotkiem przy scenie.
Próbowała coś jeszcze zagadać do nas, ale nie udało nam się zrozumieć, co mówiła. Były to jakieś krótkie słowa po polsku, bądź po czesku, ale wypowiedziane niezrozumiale.

        
Koncert Sandry

Poza znanym już repertuarem piosenek z lat '80, zaśpiewała cztery z ostatniego albumu, w tym po części na żywo i po hiszpańsku. Brzmiało to niebywale przyjemnie, wreszcie usłyszeliśmy własny, naturalny głos Sandry, nie playback. Były to wolne piosenki, jak choćby "Silence beside me/Silencio a mi lado", dzięki czemu Sandra nie musiała tracić energii na taniec, a miała siłę w płucach na samodzielny śpiew. Po każdej piosence rozlegały się bardzo gromkie brawa i prośby o jeszcze. Na jednej z piosenek ("Change your mind"), małe dzieczynki wręczyły Sandrze kwiaty i maskotkę, potem zaś dwie czeskie fanki dały Sandrze prezent. Uśmiech z jej twarzy nie schodził a publiczność była zachwycona występem. Poza biciem braw, robiłem też zdjęcia, podobnie jak Waldek. Małżonka Aneta kręciła zaś cały koncert kamerą. Zanim się obejrzeliśmy, minęła godzina występu i Sandra zaczęła się żegnać z nami trzymając bukiet kwiatów na rękach. Wrzask rozentuzjamowanej widowni był bardzo donośny, ale niestety tym razem występu na bis nie było i Sandra zeszła ze sceny.


Pożegnanie

Kilkanaście osób, głównie z fanklubów przecisnęło się spod sceny pod tylne wejście do zaplecza technicznego, gdzie zamierzali spotkać Sandrę, czego niestety nie udało im się zrealizować. Kiedy stałem parędziesiąt metrów dalej, oglądając pokaz sztucznych ogni i laserów, zauważyłem, gdy tuż po pokazie, do stojącego za plastikowym ogrodzeniem busa, VW Transportera wsiadają jacyś ludzie. Na karoserii miał logo firmy organizującej imprezę www.eventcompany-cottbus.de.  Słusznie z moimi podejrzeniami, była to Sandra i jej dwóch tancerzy. Chwilkę potem człowiek z obsługi uchylił krótki odcinek wysokiego, zasłaniającego wszystko parawanu i bordowy bus z zaciemnionymi szybami cichaczem wyjechał z terenu zaplecza sceny i skierował się w alejkę prowadzącą do bramy. Było to chyba przed północą, więc było ciemno, a tłumy ludzi nie zorientowały się nawet, kto tam jedzie. Jedynie przez moment dojrzałem nieco w mdłej odcieni zarys twarzy Sandry. Czekający kawałek dalej fani nie mieli szansy tym razem na spotkanie z nią, jak bywało to na wcześniejszych koncertach.
Po północy spotkaliśmy się wszyscy na parkingu i po chwili pakowania się, wsiedliśmy do auta
i ruszyliśmy w drogę powrotną. Kilka kilometrów za pobliskim przejściem granicznym znów zatrzymaliśmy się na tankowanie oraz przekąskę i pobudzającą kawę, jako że prawie dobę byliśmy na nogach. Potem już była nocna jazda luźną drogą, aż do Wrocławia, gdzie rozstaliśmy się i skąd 2 godziny później wróciłem pociągiem do domu.

* * *
Specjalne podziękowania dla Ricardosa i Waldka za prześliczne zdjęcia z Cottbus.